ekspozycje sztuki
Polskie Ekspozycje Sztuki

Zegarmistrzowstwo gdańskie

Z Wikipedii

Skocz do: nawigacji, szukaj

Zegarmistrzostwo gdańskie Ogólnie o zegarach XV wieku w Gdańsku zachowało się niewiele wzmianek. Pierwsza świadczy o istnieniu godzinowego zegara miejskiego na wieży Ratusza Głównego w 1460 r. Później wiadomości mnożą się. Druga wieża ratuszowa, podwyższona w 1465 r., wyposażona zostaje w nowy zegar. Równolegle, bo już od roku 1464.

Jan Dueringer zaczyna budować swój sławny zegar astronomiczno-figuralny przy ścianie nawy południowej wewnątrz ówczesnego kościoła Panny Marii. Wykonuje go w 6 lat, gdyż około 1470 r. zegar jest już czynny. Dzieło pomyślane było jako forma przyścienna, zakomponowania w postaci trzykondygnacjowej konstrukcji. W dwóch dolnych kondygnacjach umieszczone były tarcze, w trzeciej wieńczącej znajdowały się dwa baldachimy półkoliste z galeryjkami, stanowiące estradę dla ruchomych figurek. Tarcza dolnej kondygnacji poświęcona była skomplikowanym wskazaniom kalendarzowym z datami świąt ruchomych, z aktualnymi układami znaków zodiaku na dany dzień, z których wnioskowano o horoskopach i skuteczności leków, zgodnie z ówczesnymi poglądami w medycynie.

Wyżej, w kondygnacji środkowej, znajdowało się astrolabium., IV – tej części zegara odczytywano bieg znanych wówczas planet, znak dzienny koła zodiakowego, fazy księżyca. Godziny dnia i nocy sygnalizowały ukazujące się kolejno na galeryjce postacie 12 apostołów dwukrotnie na dobę, a połączone z mechanizmem bicia uruchamiały automatycznie dzwonki i dzwoneczki, w czym dodatkowo brały udział postacie Adama i Ewy. W repertuarze scenek rodzajowych znajdował się również Pokłon Trzech Króli, Zwiastowania, i zjawisk nawiązujących do tematu kalendarzowego obowiązujących w danej porze, w postaci Pór Roku.

Dzieło odznaczało się niezwykłą precyzją wykonania, a wyjątkowo bogaty zakres wskazań i program widowiskowy świadczy rozległej wiedzy i nieprzeciętnym talencie autora. Artystyczny poziom oprawy czynił z zegara gdańskiego zarazem cenne dzieło sztuki.

Za ten utwór mechaniki, techniki i sztuki zarazem otrzymał, Jan wielką na ten czas sumę 390 grzywien, lecz jakże znikłej wobec sławy zyskanej dla Gdańska i Polski na szereg stuleci. Zegar gdański z uwagi na zakres czynności zaliczany jest do grupy wielkich zegarów specjalnych, ze względu na rodzaj wskazań dodatkowo jeszcze wzbogaconych widowiskami do zegarów planetarno - figuralnych. Z uwagi natomiast na jego trwale związanie z architekturą zaliczyć go można wraz z zegarami wieżowymi do grupy zegarów monumentalnych, przyściennych.

Zegar Jana Dueringera był arcydziełem mechaniki zegarowej i wielkiej wiedzy astronomicznej. Nie ustępował w niczym zegarowi sztrasburskiemu, zaliczanemu do "siedmiu cudów świata". Ugruntował więc zegar mariacki wyjątkową pozycję Gdańska w dziedzinie zegarmistrzostwa i na długi czas zrównał z najgłośniejszymi ośrodkami europejskimi.

W Gdańsku zachowała się legenda o zegarmistrzu Janie, którego podobno po ukończeniu wielkiego arcydzieła oślepiono na polecenie władz miasta, aby nie mógł zbudować w innym mieście zegara tak wspaniałego jak w Gdańsku. Być może jest to tylko bajka, lecz zaintrygowała ona niejednego badacza. Po przestudiowaniu przeszłości Gdańska ustalono kilka faktów nie wykluczających takiej ewentualności. Jan Dueringer rzeczywiście zmarł w kilka lat po ukończeniu zegara i został pochowany w 1477 r. w pobliżu swego dzieła w kościele NMP w Gdańsku. Nie znaleziono takie do tej pory śladu jakiegokolwiek innego zegara jego roboty.

Wielką wielką stratę poniósł Gdańsk, gdy zegar, przetrwawszy bez mała pięć wieków, przepadł w 1945 r. wywieziony przez okupanta lub być może spalony w czasie pożaru świątyni w ostatnich miesiącach wojny. Obecnie trwają prace nad rekonstrukcją tego zegara.

W chwili gdy Gdańsk zasłynął wspaniałym dziełem mistrza Jana, sztuka zegarmistrzowska w tym mieście uprawiana była już przez licznych mistrzów rzemiosła ślusarskiego, w tym mniej wielu z nich coraz częściej używających już miana zegarmistrzów. Rozgłos przyczynił się do zwiększonej ilości zamówień. W Polsce do budowy miejskich zegarów wieżowych teraz sprowadzano mistrzów z Gdańska.

Najstarszym kaflowym zegarem stołowym pochodzącym z Gdańska, a zarazem i najwcześniejszym z zachowanych w Polsce kafelków siedemnastowiecznych jest zegar znajdujący się w Państwowych Zbiorach Sztuki na Wawelu, wykonany w 1607 r. przez mistrza Szymona Gintera. Wielki zakres czynności i wskazań pozwala zaszeregować go do arcydzieł mechaniki zegarowej. Odpowiednio bogata jest też jego szata zewnętrzna. Sześcioboczną szkatułę z brązu złoconego z sześcioma oszklonymi okienkami ozdobiono na narożnikach hermami rycerskimi (półfigury stylizowane). Srebrna tarcza wyposażona jest w 9 wskazówek do odczytywania godzin (zegara całego i półzegarza), dni, miesięcy, znaków zodiaku, wschodów i zachodów słońca oraz faz księżyca. Wskazania te wzbogacał jeszcze dźwięk wybijanych godzin i kwadransów. Mechanizm starannie opracowany również pod względem dekoracyjności: widoczne części mechanizmu wycinane są w prześwity artystycznie dograwerowane, tworzące koronkowy ornament w stylu renesansu, lecz zapowiadający już gusty zdobnictwa barokowego.

Ten wyjątkowo cenny zabytek był zapewne dziełem lansującym i ustalającym w Polsce na wiele lat wzorcową formę poziomego sześciobocznego zegara stołowego o zaszklonych okienkach, ustawionego na dekoracyjnych nÓżkach i zdobionego plastycznymi nakładkami na narożach.

Wśród szeregu cennych zabytków zegarmistrzostwa Gdańska pierwszej połowy i trzeciej ćwierci XVII wieku zachowanych w zbiorach polskich do ciekawszych zaliczyć można kafelek mistrza Jana Antoniego Rorna zdobiony alegoriami Czterech Pór Roku, Michała Schultza, którego dzieło znajduje się w "British Museum" w Londynie, oraz Michała Segnitza z klasztoru w Staniątkach. Prawie zupełny brak dokumentów nie pozwala na odtworzenie dziejów zegarmistrzostwa gdańskiego, po którym zachowała się z lat 1573-1642 jedynie skąpa informacja, że czynnych było tam wówczas 10 mistrzów (w tym czterech znanych z sygnatur opisanych tu dzieł). O dalszych sześciu na razie nic nie wiadomo, choć poszukiwania w zbiorach zagranicznych wróżą interesujące wyniki. Bardzo dobra klasa wyrobów gdańskich sprawiła, że spotkać je można dziś niejednokrotnie jako ozdobę najcenniejszych kolekcji światowych.

Za przykład posłużyć może wspomniany już okaz ze zbiorów British Museum, jak również dzieło gdańskiego zegarmistrza Beniamina Zoila znajdujące się w kolekcji zegarów Severoceskeho Musea w Libercu.

Beniamin Zoli wyrabiał swe dzieła najczęściej w oprawie kształtu klasycznego sześcioboku, udekorowanego sześcioma hermami kobiecymi na narożach i podpartego trzema dwudzielnymi figurkami lwów, odlanej plastycznie w brązie i złoconej w ogniu. Mistrz Zoli działający końcu siedemnastego wieku wszystkie swe mechanizmy obliczał jako półzegarza i najprawdopodobniej oddawał stale do oprawy w tym samym warsztacie odlewniczym. Wskazuje na to dość znaczna liczba dzieł zachowanych w Polsce i poza jej granicami, a każde z nich wykazuje prawie identyczne kształty. Szczegółowe poszukiwania ujawniłyby zapewne jeszcze niejeden egzemplarz. O kilku wiadomo, że znajdują się u prywatnych zbieraczy.

Produkcja warsztatu mistrza ZoIla była, sądząc z liczby zachowanych zegarów, szczególnie kaflowych, bardzo duża. Rzetelność wykonania zapewniała zapewne liczną klientelę, natomiast identyczne formy opraw dowodzą z jednej strony chwalebnej, ogromnej produkcji, z drugiej zaś nieco seryjnego traktowania wyrobów. Widać powodzenie i wielki zbyt podsunęły mistrzowi usprawnienie drogą powielania raz opracowanego wzoru dla nadążenia za ilością zamówień. Na przełomie XVII i XVIII stulecia był to objaw jeszcze pozytywny, dowodzący wielkiej mocy produkcyjnej warsztatu przy równoczesnym utrzymaniu wyrobu na wyrównanym poziomie. Z wytworów gdańskich mistrzów sztuki zegarowej, których działalność zahaczała jeszcze o ostatnie lata XVII w., Wymienić można dalsze kafelki: roboty Jana Ferdynanda Fahnsona (Jahnsona) oraz Jana Ry, Szymona Betzmayera (Betz-Mayera).

Pierwszy ustawiony na orłach i szyszkach - półzegarze z budzikiem. Drugi o kształtach prawie prostych, wprawdzie z hermami na narożach, lecz na skromniejszych wolutowych nóżkach, czyni wrażenie bardziej nikłe i statyczne. Jego wnętrze, kok i opracowanie dekoracji płyty spodniej przewyższa starannością i artystycznym wyrazem zewnętrzną obudowę. Obydwa mechanizmy obliczone jako półzegarza z dwoma już wskazówkami godzinową i minutową, wprowadzoną do zegarmistrzostwa europejskiego około 1687 r. przez Daniela Quare.

Jakby na przekór wielkiej niegdyś sławie gdańskiego ośrodka zegarmistrzowskiego o losach ludzi i dzieł, które tworzyli - tak niewiele przetrwało. Dzięki zachowanym dziełom mogliśmy poznać wielu mistrzów XVII w. I wyrobić sobie opinię o ich twórczości i produkcji. Proporcje w stanie zachowania przemawiają za znaczną przewagą gdańskiego rzemiosła zegarmistrzowskiego, a na jego tle szczególnie licznie zachowane dzieła upamiętniają warsztat Beniamina Zoila. Mistrz działający na przełomie XVII i XVIII w. Wszedł w jego pierwsze lata pełnym wdzięku dziełem ukształtowanym według wzorów lansowanych przez zegarmistrzostwo augsburskie - ściennym zegarem talerzowym ze sceną Sądu Salomona.

Jedyny ten przykład ukazujący się w niezmienionej przeróbkami formie przechowywany jest w Muzeum w Tarnowie. Półzegarze z mechanizmem o napędzie sprężynowym z wychwytem wrzecionowym, połączonym z wahadłem umieszczonym z tyłu mechanizmu. Szeroki pierścień godzin stanowi zarazem obramienie dla pola środkowego, w którym przedstawiona jest techniką trybowania w blasze srebrnej scena Sądu Salomona, wykonana zapewne przez jednego z tutejszych złotników gdańskich. Ponad tarczą gąszcz wycinanych liści akantu, z wkomponowanymi weń lwami podtrzymującymi herb miasta Gdańska. Ażurowy ornament nałożony jest na lite tło, które zwieńczono uchwytem do zawieszania.

Obserwując wyroby Beniamina Zoila wnosić można, że współpracował "I' z dobrymi warsztatami złotniczymi i brązowniczymi. Trudno jednak powiedzieć jak układała się współpraca między tymi specjalistami, gdyż nie zachowały się żadne wiadomości.

Zegarmistrzostwo gdańskie zrzeszone było w zbiorowym cechu wraz kowalami i ślusarzami aż po koniec XVII w., kiedy nastąpiła reorganizacja i zegarmistrze wyodrębnili się w osobny cech wraz ze złotnikami.

Prymat krajów zachodnich, które w początkach XVIII w. przyćmiły trochę sławny ośrodek gdański, spowodował zmiany w trybie pracy warsztatów zegarmistrzowskich, podobnie jak i w innych miastach Polski, przestawiając je na dwukierunkową działalność - wytwórczą i usługową. Zegarmistrzostwo gdańskie umiejętnie jednak przystosowało się do nowej sytuacji - zaczęto uprawiać formę tradycyjną, dobrze widzianą i chętnie nabywaną przez klientelę z całej Polski: zegary poziome kaflowe, a także zegary z urządzeniami grającymi.

Z działalności wytwórczej pierwszej połowy XVIII w. zachowało się nieco przykładów, dzięki którym ocalały od zapomnienia takie nazwiska mistrzów, jak np. Daniel Heiliger czy Erdman Preusz reprezentowany zegarem kaflowym, sześciobocznym, ustawionym na orłach, notowanym na rynku kolekcjonerskim w Londynie. Poza połowę wieku ciągnie się wytwórczość Jana Eichstadta i Gottlieba Starbuscha. Oba zegary to kafelki z mechanizmami o konstrukcji opartej na klasycznym schemacie, z wychwytem wrzecionowym, w obudowach z brązu złoconego. Pewnym szczegółem wyróżnia się natomiast czworoboczny zegar poziomy Józefa Boetchera, w którym mistrz zastosował repetier. By przystosować zegar do ewentualnej podróży, zaopatrzył go w kuferek skórzany.

Spotkanie w XVIII w. w zegarze repetiera nie byłoby wydarzeniem godnym większej uwagi, gdyż były one często używane, natomiast zastosowanie go w formie kaflowej należy do rzadszych połączeń. Repetier, pozwalający na powtórne wysłuchanie przebrzmiałych dźwięków, szczególne pole do popisu miał w zegarach z kurantem. Kurant, czyli urządzenie do wygrywania melodii, wspomniany już przy zegarach wieżowych, w Polsce przeżył drugą młodość w zegarach domowych XVIII i XIX w. Do zamontowania kuranta nadawały się najbardziej zegary szafkowe, gdyż zabierał on trochę miejsca, a przy tym sama maszyneria nie przedstawiała widoku upiększającego, zależnie zresztą od rodzaju kuranta: dzwonkowego (czyli kariolowego), fletowego, strunowego, czy wreszcie grzebyczkowego, spotykanego od końca XVIII w. w pozytywkach. Jak ogromna była popularność zegara z kurantem, świadczą liczne po nim ślady w naszej literaturze romantycznej. On to właśnie wnosi do opisów tę specyficzną atmosferę dawnych polskich dworów.

Także punktem wyjścia dla jednej z najbardziej chyba znanych i lubianych oper Stanisława Moniuszki - uroczego i pełnego sarmackiego nastroju Strasznego dworu - był dla autora jej libretta, Jana Chęcińskiego, kurant - nieodłączny atrybut domowego zegara podłogowego w szlacheckim dworku. Wokół niego osnuta została "tajemnicza" opowieść o straszących duchach prababek z galerii portretów rodzinnych w kalinowskim "Strasznym Dworze". Pracę nad operą rozpoczął Moniuszko w 1861 r.,lecz Chęciński umieścił akcję w pierwszej połowie XVIII w. - z punktu widzenia historycznego rozwoju zegarów w Polsce trafnie, bo w okresie nasilenia mody na kurant kariolowy. Przerwaną wypadkami powstania styczniowego pracę nad Strasznym dworem podjął kompozytor ze wzmożoną energią w dniach widocznej już klęski "dla pokrzepienia serc". I z pewnością żywiej zabiły polskie serca, gdy na scenie (prapremiera 28 września 1865 w Warszawie) ukazali się zbrojni rycerze z chorągwi pancernej i zabrzmiały junackie słowa gotowości do walki i ofiar dla Ojczyzny. Na tle tej wyjątkowo polskiej, melodycznie szlachetnej muzyki prawdziwym klejnotem jest w akcie III Stefana "Aria z kurantem", w której przeplata się urzekająca melodyjka - dzięki odpowiednio pomyślanej instrumentacji – wygrywana jak gdyby dzwonkami kariolowego urządzenia.

Drugim często występującym w zegarach domowych urządzeniem grającym był kurant fletowy. Najstarszy jego przykład (ze znanych w zbiorach polskich) to zegar z mechanizmem angielskim podpisany "Curebius" ,,1704".

W szafkę obudowany został w Polsce, prawdopodobnie w Gdańsku, znanym z produkcji zegarów grających, traktowanych jako specjalność miasta w XVIII w. Zegar opisany w katalogu, wymieniany jako własność Muzeum Narodowego w Krakowie, miał mechanizm grający, oparty na zasadzie budowy organów, wyposażony w wielki walec nabijany sztyftami odpowiadającymi tonom, w wiatrownicę, miech i piszczałki " Piszczałek tych było 62, a wygrywały poloneza i krakowiaka. Zegar miał formę szafki prostokątnej, wysokiej na 310 cm i stosunkowo wąskiej na 56 cm. Podzielony był kolumienkami na trzy miarowe kondygnacje przerywające nużące wydłużenie. Trzeci rodzaj, kurant strunowy, choć bywał niegdyś wytwarzany przez mistrzów gdańskich, należy do typu rzadko spotykanego w Polsce, częściej występuje w wyrobach zagranicznych.

Przykład jedyny, zachowany niestety tylko w opisie katalogowym wystawy "Starych zegarów" z 1938 r., pokazany był na tle wnętrz pałacu hr. Pusłowskich w Krakowie. Umieszczony w szafce meblowej z drewna orzechowego, dość pokaźnych rozmiarów (wys. 258 cm). Wykonał go gdański zegarmistrz Franciszek Bellair w połowie XVIII wieku muzyczny mechanizm tego ciekawego zegara i jego losy opisane zostały następująco: "Zegar wygrywa melodie zaczynające się od «Hejnału Mariackiego» i przechodzące następnie w «Mazurek Dąbrowskiego». Przez długi czas po 1863 r. melodia zegara była umyślnie zatarta wskutek odpowiednich zmian w mechanizmie. Miało to na celu uniknięcie prześladowania i konfiskaty ze strony Rosjan po rozstrzelaniu Adama Pusłowskiego w Nowogródku ze strony Murawiewa. Melodię zrekonstruował w r. 1926 zegarmistrz-amator, brat Teodor Wrzesień z zakonu 00. Reformatów w Wieliczce.

Wielka Internetowa Encyklopedia Sztuki. News, artykuły, zabytki, muzea, wystawy, galerie, portfolio, antykwariat, rzeźbiarz , malarz, wydawnictwa, słownik, historia sztuki.
Wszystkie teksty oraz grafika Portalu Encyklopedii Sztuki są własnością wikipedii. Serwis encyklopedii sztuki wygenerowano dla Polskich Ekspozycji Sztuki
promujących i reklamujących w sieci internetowej Galerie Sztuki Współczesnej oraz witryny Otwartej Galerii Fotografii Artystycznej

 akt ludzie the best portret przyroda sport street photo martwa natura modelki przyroda eksperyment reportaz

bwa * aukcje sztuki * sztuka ludowa * polska sztuka * sztuka nowoczesna * malarstwo * fotografia * grafika * rzeźba * ceramika * tkanina artystyczna * rysunek * plakat * szkice * obrazy

 

© wikipedia sztuki